30.09–4.10.2026 | Wrocław
Siedem życzeń spełni się,
jak w tygodniu siedem dni.
Pomyśl dobrze czego chcesz, zanim powiesz.
Siedem życzeń, życzeń twych, jak mądrości siedem bram.
Czy potrafisz przez nie przejść, będąc sobą.
~Wanda i Banda, „Siedem życzeń”
W 2026 roku przez pięć jesiennych dni 14 edycji Festiwalu Filmów o Mieście i Architekturze MIASTOmovie odegramy przed Wami koncert miejskich ŻYCZEŃ. Nie obiecujemy, że jeszcze tego nie grali – bo grali. I to nie raz. Ale co z tego zostało, wynikło? Wciąż niestety niewiele. A my, dzięki naszej składance siedmiu hitów, chcemy to zmienić. I liczymy, że wszystkie nasze życzenia, jak każdy porządny banger, poruszą Was i skłonią do działania.
Trzynaście poprzednich edycji festiwalu to kilkadziesiąt projekcji filmów. To też liczne rozmowy i dyskusje na istotne w danym roku tematy: wyzwania związane ze zmianami otaczającej nas przestrzeni i zamieszkujących ją społeczności; codzienne problemy, z jakimi spotykamy się, żyjąc w miastach; prognozy kryzysów, które mogą nadejść. W każdym z pokazów i spotkań przez lata szukaliśmy_łyśmy wspólnie z Wami diagnoz, inspiracji, ale i nadziei na przyszłość czy propozycji zmian. Zbieraliśmy_łyśmy tęsknoty, marzenia czy wyobrażenia o tym jakiego życia wśród jakiej architektury i przestrzeni w naszych miastach chcemy. Bazę mamy sporą – teraz czas coś z nią zrobić!
Podczas 14. edycji odtworzymy przed Wami naszą listę siedmiu życzeń dla miast, które powracają od lat w publikacjach, dyskusjach czy filmach dokumentalnych. Damy przykłady na to, że ich wcielenie w życie, nawet na małą skalę, jest możliwe – bo życzenia są siłą napędową działania. Przyjrzymy się również ich dwuznaczności.David Harvey w swojej książce „Bunt miast. Prawo do miasta i miejska rewolucja”, ikonicznej dla początków ruchów miejskich, a także i naszej działalności jako MIASTOmovie, zwraca uwagę na szanse, ale też zagrożenia, które może przynieść ich spełnienie.
Nie godzimy się na pogrążanie się w kryzysie wyobraźni i fisherowskie „powolne anulowanie rzeczywistości”, towarzyszące refleksji o obecnych czasach. Sięgamy do myśli filozofa Ernsta Blocha, że „trzeba uczyć się mieć nadzieję” (a nie jest to nigdy proces skończony). I obiecujemy, że będziemy wystrzegać się myślenia życzeniowego, jednocześnie zwracając uwagę na odpowiedzialność za wypowiadane marzenia oraz motywacje, jakie za nimi stoją.
Siedem życzeń
W każdym z prezentowanych przez nas filmów, poszukamy wyrażonych w nich życzeń oraz dróg do ich realizacji. Możliwe że nie oprzemy się nostalgii i docenimy ciekawe rozwiązania z przeszłości - tylko jednak po to, by uwierzyć w skuteczność wizji i projektów, które w czasach ich powstawania wydawały się niemożliwe do zastosowania. Nasze myślenie delikatnie „wychylimy w przyszłość”, ale nie stracimy kontaktu z teraźniejszością. Pracy nad programem towarzyszy nam refleksja nad poniższymi siedmioma wątkami - życzeniami.
Antropocen, wciąż obecny w namyśle nad rzeczywistością, kieruje uwagę w stronę nieodwracalnej ingerencji człowieka w substancję naszej planety. Nadmierne wydobycie surowców, zanieczyszczanie środowiska szkodliwymi substancjami to także efekt działań związanych z architekturą i budownictwem. „Less waste” to nie tylko segregacja śmieci i powtórne wykorzystanie produktów codziennego użytku, ale również materiałów budowlanych, które zostają po rozbiórkach, katastrofach naturalnych lub wyburzeniach wojennych. Przetwarzanie betonu czy metalu, odzyskiwanie elementów konstrukcyjnych, ale i dekoracyjnych miało miejsce w przeszłości, zazwyczaj z konieczności (gruzobeton, cegła) lub w ramach eksperymentu. Mamy więc wiedzę i technologię. Od kilku lat życzymy sobie, a przede wszystkim projektantom, planistom i inwestorom, odwrotu od dalszej eksploatacji i produkcji nowych materiałów oraz codziennego myślenia o umiarze. I większej wiary w trwałość – zarówno budynków, które są z nami od lat i nie powinny znikać w pogoni za modernizacją przestrzeni, jak i idei opartych na ponownym użyciu. Życzenia życzeniami, zdajemy sobie jednak sprawę, że przychodzi moment, kiedy trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: co nam właściwie wolno w obszarze adaptacji dawnej architektury do nowych funkcji? Zejdziemy do poziomu codziennych praktyk remontowych i podzielimy się działaniami w duchu umiaru, które są dostępne dla każdego i każdej z nas.
Jakie są nasze wyobrażenia piękna w architekturze, którego tak mocno wciąż pragniemy w polskich miastach? Pod tym terminem nierzadko kryje się życzenie prestiżu, manifestowanego przez monumentalne gmachy, historyzujące obiekty czy obłożone styropianowym boniowaniem betonowe deweloperki. Pewnie wszyscy myśleliśmy, że jesteśmy już zupełnie gdzie indziej, skoro jeszcze niedawno szukaliśmy piękna w prostocie i użyteczności? Jak się okazuje, „dworek po polsku” nigdy nas nie opuścił. Dla pełnego obrazu naszych marzeń, cofniemy się do lat powojennych, kiedy historyczny kostium zniknął z reprezentacyjnych przestrzeni, w imię modernizacji i nowoczesności. Przyjrzymy się sposobom oddzielania architektury od budownictwa jako emanacji dychotomii piękne-brzydkie, niezwykłe-powszechne. Być może uda nam się również prześledzić, jak na przestrzeni lat architektura określana jako piękna, wspierała tworzenie wizerunku miast, które warto właśnie przez obecność konkretnych budynków odwiedzać.
Okresy czasowej izolacji oraz przenoszenie interakcji do świata wirtualnego odbijają się w publikowanych regularnie badaniach o wzrostach: poczucia samotności, kryzysów zdrowia psychicznego, nieumiejętności nawiązywania bezpośrednich kontaktów. Dobrze zaprojektowane miasta są naturalną przestrzenią do międzyludzkich interakcji i tworzenia wspólnoty – rozmów w podwórkach, spotkań w sklepowych kolejkach, zagajek w osiedlowych kawiarniach czy podczas spacerów po parkach. Zaczynamy współtworzyć wielopokoleniowe kamienice, tematyczne co-housingi, mieszkaniowe kooperatywy - nawet jeśli na razie to pojedyncze realizacje czy koncepcje. Na współdzielenie i zajmowanie niedoskonałych obiektów decydujemy się w obliczu kryzysów – wysokich cen na rynku mieszkaniowym lub niedostatku lokali do pracy twórczej. Podczas festiwalu sięgniemy do historii spółdzielczości w innych krajach Europy. Zastanowimy się, co stoi na przeszkodzie w rozwoju polskich kooperatyw i jaki potencjał kryje się w tym rozwiązaniu. Zadamy sobie pytanie, jakie konsekwencje niesie decyzja o współdzieleniu przestrzeni (kuchni, łazienki, pokoju dziennego) z osobami, których nie znamy. Ciekawi nas, jakie wartości oraz ideały związane z odwrotem od „self care” na rzecz „community care”, przyświecają społecznościom, które tworzą się dzięki wspólnemu zamieszkiwaniu.
Im bliżej naszych granic rozgrywają się konflikty zbrojne, tym mocniej szukamy poczucia bezpieczeństwa. Nie w przewidywalności naszej codzienności czy relacjach, które posiadamy z najbliższymi, a w stabilnych strukturach – murach naszych domów czy stropów potencjalnych schronień. Ćwiczymy rozmaite scenariusze, szukamy wiedzy o procedurach, instytucjach wsparcia czy miejscach, do których możemy się udać. Widzimy, jak geopolityczna niestabilność wpływa na to, jakie zapomniane obiekty interesują nas ponownie – wystające z trawników daszki czy znaczone na elewacjach białe znaki stają się znowu czytelne. Spróbujemy zdefiniować, czym może być dla nas poczucie bezpieczeństwa w danych typach budynków, gdzie się ono wytwarza i jak się materializuje. Przyjrzymy się skrajnym przypadkom wiary w to, że tylko materia zagwarantuje nam azyl. Wytropimy niepokojące przypadki pojawiającej się w obliczu zagrożenia, turboprywatyzacji oraz używania przestrzeni jako narzędzia segregacji społecznej.
Po tygodniu w stalowo-szklanych biurowcach, na betonowych placach i wśród asfaltowych dróg z i do pracy – o czym marzymy? Coraz częściej, o rzuceniu wszystkiego i ucieczce w Bieszczady (lub, bliższe Wrocławia, Karkonosze). A jeśli mamy tylko wolne popołudnie? Idziemy do parku czy podmiejskiego lasu, na wały lub pobliską gruzogórkę. Szukamy zieleni, a jeszcze lepiej – dzikości. Walczymy o każde drzewo na śródmiejskich podwórkach, zakrzewiony skwerek, nieskoszony trawnik. Po latach ujarzmiania i grodzenia pragniemy odzyskiwać zieleń dla wszystkich po równo. Życzymy sobie miejskich enklaw do wypoczynku. Potwierdzają to liczne nagrody przyznane w ostatnich kilku latach polskim pracowniom architektury krajobrazu lub architektom i architektkom, którzy_re z powodzeniem wplatają w swoje realizacje zieleń. Ich praca wzmacnia poczucie, że w końcu w naszych miastach udaje się nie tylko zatrzymać „betonozę”, ale nawet docenić roślinność ruderalną czy gatunki rodzime. Jak duża jest to faktycznie skala i czy medialne przypadki nie przykrywają smutnej prawdy o tym, że wciąż więcej drzew tracimy niż udaje się ich uratować? Przyjrzymy się temu, jak zieleń jest dziś urynkowiana – wykorzystywana do podnoszenia wartości inwestycji, a nie w celu podniesienia jakości życia użytkowników_czek. Porozmawiamy też o krajobrazie, do którego coraz częściej zwracamy się w chwilach kryzysów. Co symbolizuje? Jakie niesie wartości, bliskie nam w popandemicznej rzeczywistości?
Wiemy już też, że miasto szczęśliwe to miasto oferujące wysoką jakość życia – niezależnie od wieku czy sprawności. Debata o dostępności, miejskich usługach publicznych oraz dbaniu o dobrostan mieszkańców i mieszkanek od lat przetacza się przez dyskurs miejski. Z każdym kolejnym rokiem te wyzwania będą będą wybrzmiewać coraz głośniej – prognozy demograficzne nie są optymistyczne, nasze społeczeństwo się starzeje. To właśnie jakość życia będzie przestrzenią konkurencji pomiędzy miastami. Zastanowimy się, jak architektura i otoczenie mogą pomagać w dbaniu o nasze zdrowie i dobre samopoczucie oraz jak można badać wpływ architektury i urbanistyki na dobrostan społeczny. Dowiemy się też, czy w procesie projektowym obecna jest refleksja nad tym, jak budynek może wydłużać nasze życie lub sprzyjać procesowi zdrowienia (nie tylko fizycznego, lecz także psychicznego). Prześledźmy wspólnie proste, powszechne i stosowane od wieków sposoby, lecz sięgniemy również do nowoczesnych i opartych na eksperymencie rozwiązaniach, które zwiększają jakość naszego funkcjonowania w mieście.
Miejskich życzeń mamy już sporo i o dużej wadze, więc by nie zwątpić – na końcu naszej ścieżki z hitami, poszukamy sposobów spełnienia wszystkich marzeń. Sięgniemy do czasów rewolucyjnych, kipiących od ideałów młodzieżowej rebelii 1968 roku. Przygoda, eksperyment, partycypacja i prefabrykacja - wartości i działania, które praktykowali projektanci w latach 70. XX wieku, pozwoliły na zmaterializowanie życzeń (w formy jedno i wielorodzinnych domów), uznawanych wówczas przez otoczenie za niepoważne projekcje czy utopie. Wracając do początku, do motywacji kierujących nami przy tworzeniu tej edycji – wypunktujemy konkretne momenty w historii oraz do dziś obecne w przestrzeni przypadki, kiedy to, co wyobrażone, stawało się rzeczywistością. Życzenia się spełniały i zmieniały się w codzienność.
Mamy jako zespół MIASTOmovie życzenie, by ta kolejna edycja naszego festiwalu, dzięki użyciu filmu jako narzędzia zmiany perspektywy, zakwestionowała fatalistyczne (wydaje się, że dominujące) narracje o przyszłości miast. I dała nam nadzieję na to, że „marzenia są mapą do lepszego świata”!